Pewnego jesiennego dnia pojechałem samochodem do mał-piarni w Reston, by zobaczyć, co się z nią stało. Był ciepły dzień babiego lata. Nad Waszyngtonem wisiała brunatna mgła. Skręciłem z autostrady i dyskretnie podjechałem do budynku. Miejsce było opuszczone i ciche jak grób. Z klonu cukrowego przed budynkiem spadał od czasu do czasu liść. Przed wieloma biurami wokół parkingu umieszczono napis: „Do wynajęcia". Nie odczuwałem obecności wirusa, lecz widziałem kliniczne objawy finansowej choroby lat osiemdziesiątych; było to jak łuszczenie się skóry po niektórych chorobach. Przeszedłem przez trawiasty teren za budynkiem i dotarłem do szklanych drzwi, przez które wchodziła ekipa wojskowa. Były zamknięte. Z brzegów drzwi zwisały strzępy srebrzystej taśmy uszczelniającej. Zajrzałem do wnętrza i zobaczyłem podłogę pokrytą czerwonobrunatnymi plamami. Na ścianie znajdował się napis: Posprzątaj po sobie. Dostrzegłem korytarz śluzy powietrznej, szarą strefę, przez którą przechodzili żołnierze do strefy skażonej. Korytarz miał szare ściany z bloków żużlobetonowych; była to dosłownie szara strefa. .
Nadszedł czas na zmianę. Michael miał być częścią tej zmiany. Tak samo Colin Goss.. – Skąd ta pewność? – zdziwiła się Susan.. Stała w korytarzu niczym matka czekająca na syna, który nie wrócił o wyznaczonym. - Co za potwór - powiedział ktoś w twarz Maniuni. - Co ci zrobił. że nie mrugały. Wiedział, że dolmen to karawan dla śmierci, karawan bez kół, oczywiście, bo. Kobieta spała razem z sześcioletnią córeczką w jednym podwójnym łóżku. Dziecko także się obudziło i zaczęło głośno marudzić, szybko jednak zaniosło się płaczem, gdy mężczyźni kazali matce zabrać dziewczynkę z łóżka i zaczęli je przewracać do góry nogami. Błyskawicznie przerzucono wszystkie rzeczy poupychane w dwóch tandetnych segmentach regału.. - Wiecie, panowie, ile mieliśmy zgłoszeń od obywateli, którzy rozpoznali na plakatach twarz podejrzanego? - Naczelnik zrezyg-nowanym ruchem wsunął brodę i pucołowate policzki w obie dłonie. - Trzydzieści dwa! Cztery telefony i dwadzieścia osiem zgłoszeń osobistych, w tym jeden człowiek, oczywisty wariat na przepustce z Kulparkowa, przyznał się do winy..